Wystosowane wezwanie jest nadużyciem funkcjonariusza publicznego względem mojej osoby. Brak jest PRAWDZIWYCH podstaw FAKTYCZNYCH oraz brak jest UZASADNIENIA związanego z ewentualnym moim „ZAGROŻENIEM” dla społeczeństwa.

 

Teresa Garland,                                                                                      dnia 22 X 2021r.

Adres do korespondencji:

skr.poczt.88, 32-050 Skawina, ul. Żwirki i Wigury 13a

Sygn.Spr.IIK451/21 (w Sądzie w Wieliczce)                                                                  

 

Szpital Psychiatryczny

Poradnia Terapii w Ramach Środka Zabezpieczającego

ul. Babińskiego 29

30-393 Kraków

Do wiadomości Komendant Policji w Skawinie

 

Dotyczy: Sygn.Spr. IIK451/21

 

Brak zgody na badanie psychiatryczne

 

Szanowni Państwo

 

W dniu 7 X 2021r. sąd w Wieliczce wystosował do mnie wezwanie na badanie do Waszego szpitala. Badania miałyby dokonać Panie: lek.med. dr Krystyna Sosińska-Stępniewska oraz Ewa Burzyńska-Rzucidło. Termin badania 29 X 2021r. g.11.30.

 

Uprzejmie informuję iż nie wyrażam zgody na badanie psychiatryczne

 

Wystosowane wezwanie jest nadużyciem funkcjonariusza publicznego względem mojej osoby. Brak jest PRAWDZIWYCH podstaw FAKTYCZNYCH oraz brak jest UZASADNIENIA związanego z ewentualnym moim „ZAGROŻENIEM” dla społeczeństwa.

 

Na wstępie oświadczam, że nie istnieją żadne obiektywne przesłanki ani fakty co do tego, żeby poddać mnie badaniom psychiatrycznym, gdyż nie ma faktycznych podstaw co do kwestionowania mojej poczytalności. Jestem starszą spokojną osobą i zawsze taką byłam. Mam prawie 50 lat i nigdy nie byłam karalna. Nigdy nie miałam też problemów psychicznych ani nigdy nie leczyłam się psychiatrycznie, nigdy też nie zażywałam żadnych narkotyków ani innych środków psychotropowych, nigdy też nie piłam alkoholu. Nie palę papierosów i nigdy nie paliłam. Nigdy nie byłam agresywna ani nie stwarzałam żadnego niebezpieczeństwa dla społeczeństwa. Wszelkie podejrzenia Szanownej Asesor Sądowej Pani Teresy Seleckiej co do obaw ws mojego stanu psychicznego poprzez wnioskowanie na podstawie moich pism do sądu, są całkowicie bezzasadne. Wygląda na to, że jeśli ktoś zadaje Sądowi konkretne logiczne pytania w związku ze sprawą, to taki człowiek jest postrzegany przez sąd jako nienormalny…….

 

W związku z powyższym oświadczeniem, przedstawiam wykaz uchybień funkcjonariusza publicznego który wystosował wezwanie żeby przebadać mnie psychiatrycznie:

 

1.

Funkcjonariusz publiczny wystawiający to wezwanie, zanegował moje prawa SUWERENA zagwarantowane mi w Konstytucji. Zostało zanegowane źródło istnienia prawa i jego obowiązywalności. Art.1 Konstytucji :”Rzeczpospolita Polska jest dobrem wspólnym wszystkich obywateli.” Co to jest dobro wspólne? Cyt.:”gdy mówimy o dobru wspólnym, wówczas mówimy przez to zarazem o takim dobru, które dotyczy ludzi jako bytów spotencjalizowanych, mających prawo do osobowego rozwoju; w takim zaś stanie rzeczy dobro wspólne jest osiągalne za pomocą aktów ludzkich jako aktów osobowych, a te sprowadzają się przede wszystkim do aktów intelektów i wolnej woli”.cyt.M.A.Krąpiec, K.Wroczyński, „O prawie…” str.69

 

2.

Funkcjonariusz publiczny wystawiający to wezwanie, zanegował obowiązujące na terenie Rzeczypospolitej Polskiej źródło samego prawa i naruszył tym moją GODNOŚĆ osoby ludzkiej, zagwarantowaną w art.30 Konstytucji: „Przyrodzona i niezbywalna godność człowieka stanowi źródło wolności i praw człowieka i obywatela. Jest ona nienaruszalna, a jej poszanowanie i ochrona jest obowiązkiem władz publicznych.”

 

3.

Funkcjonariusz publiczny wystawiający to wezwanie, poprzez próbę poddania mnie badaniu psychiatrycznemu próbuje zanegować mi prawo do WOLNOŚCI, w tym do wolności słowa (złamanie art.31.1, art.54 Konstytucji i inne), prawdopodobnie chce spowodować by psychiatrzy ocenili mnie na rozkaz sędziego jako osobę niepoczytalną, po to by uniemożliwić mi osobiste reprezentowanie siebie samej przed sądem w Wieliczce, by móc w ten sposób przeprowadzić przeciwko mnie proces sądowy za pomocą pośrednika – adwokata -  na którego ja już wcześniej nie wyraziłam zgody, gdyż zamierzam bronić się samodzielnie. Moja autonomia a więc możliwość realizacji własnych planów oraz aspiracji zostaje w istotny sposób naruszona.  Złamany jest tutaj również art.45.1 Konstytucji wg którego: „Każdy ma prawo do sprawiedliwego i jawnego rozpatrzenia sprawy bez uzasadnionej zwłoki przez właściwy, niezależny, bezstronny i niezawisły sąd.” Sąd  w Wieliczce, do tej pory nie uwiarygodnił się w tej kwesti, a jednocześnie próbuje się łamać moje prawo człowieka do sprawiedliwego osądu i do mojej osobistej obrony jako aktu mojej wolnej woli i mojego rozumu.

 

4.

Sąd w Wieliczce do tej pory nie uwiarygodnił się co do jego uprawnień i zdolności do orzekania w sprawach ŻYWYCH ludzi – OSOBY LUDZKIEJ - SUWERENA. Faktem jest bowiem, że w polskim systemie prawnym nie ma prawa, które mogłoby posłużyć do osądzania OSOBY LUDZKIEJ. Istnieją za to prawa do osądzania OSÓB FIZYCZNYCH które są prawami dla NIEWOLNIKÓW i nie są właściwe (choć się je stosuje) do osądzania SUWERENÓW (wg Konstytucji) będących jednocześnie OSOBAMI LUDZKIMI z przynależnymi tym osobom, przyrodzonymi Naturalnymi Prawami Człowieka jako istoty duchowo-materialnej. Poza tym istnieją jeszcze w polskim porządku prawnym prawa do osądzania tzw. OSÓB PRAWNYCH, ale również i te prawa nie nadają się do osądzania OSOBY LUDZKIEJ. Brak jest więc w Polsce podstaw prawnych (nie istnieje prawo) do przeprowadzenia jakiegokolwiek procesu w sprawie OSOBY LUDZKIEJ i SUWERENA. Wygląda więc na to że, sąd stosuje sztuczki prawne z psychiatrią…..  by móc osądzać….

 

5.

Brak jest jakichkolwiek obiektywnych podstaw FAKTYCZNYCH do przeprowadzenia badania psychiatrycznego, na które zostałam wysłana w wyniku przeczytania przez sędzię kilku pism wysłanych przeze mnie z zapytaniami do sądu… Została tutaj złamana podstawowa zasada cywilizacji łacińskiej dotycząca poszukiwania i dociekania PRAWDY – bo ten cel miały pisma skierowane przeze mnie do sądu…. Brak jest ze strony sądu UZNANIA PRAWDY OBIEKTYWNEJ za naczelną i bezwzględną wartość etyczną, sąd nie zmierza w tym kierunku, lecz raczej stara się zablokować dociekanie do prawdy, poprzez spowodowanie uznania mnie za osobę niepoczytalną.  Tymczasem przestrzeganie zasad cywilizacji łacińskiej w sądach i przez cały aparat państwa polskiego (wojsko, policja, służby, urzędnicy),  nam się należy. Wynika to z przekonań przeważającej większości demokratycznej Polaków: na podstawie danych z Głównego Urzędu Statystycznego: „Dane spisowe potwierdzają statystycznie dominującą pozycję Kościoła katolickiego obrządku łacińskiego. Zbiorowość zaliczających się do wiernych Kościoła rzymskokatolickiego liczy 33 729 tys. osób, co stanowi 87,6% ogółu ludności i 96% populacji osób o rozpoznanym statusie wyznaniowym.” źródło: https://stat.gov.pl/obszary-tematyczne/inne-opracowania/wyznania-religijne/wyznania-religijne-w-polsce-20152018,5,2.html  Tu wykaz głównych zasad cywilizacji łacińskiej: 1.Uznanie PRAWDY OBIEKTYWNEJ za naczelną i bezwzględną wartość etyczną, 2.Uznanie SPRAWIEDLIWOŚCI i MIŁOŚCI BLIŹNIEGO jako fundamentów państwa, 3.Szacunek dla GODNOŚCI każdego człowieka, 4.Szacunek dla czasu, 5.Upowszechnianie rodziny monogamicznej i jej ochrona, 6.Nadrzędność etyki nad prawem czyli prawo musi być zgodne z moralnością chrześcijańską (tylko wtedy dany przepis prawny jest ważny i wiążący), 7.Poszanowanie rozwoju świadomości narodowej i rozwijania patriotyzmu, 8.Uznanie za CEL prawa: DOBRO CZŁOWIEKA z punktu widzenia jego duchowo-materialnej natury przy uwzględnieniu dobra wspólnoty, 9.Bezwzględny zakaz niewolnictwa we wszelakiej formie.

 

PODSUMOWANIE

Jakiekolwiek dalsze próby zmuszania mojej osoby do poddania mnie wbrew mojej woli, badaniom psychiatrycznym, będą dowodem na stosowanie przez sąd w Wieliczce wbrew polskiej Konstytucji, stosowania tzw. prawa przemocowego, wynikającego z teorii Hansa  Kelsena, w której, prawo nie jest związane z dobrem wspólnym, nie jest związane z dobrem człowieka jako istoty duchowo-materialnej, nie opiera się na prawdziwym poznaniu bytu osobowego jakim jest człowiek, nie opiera się na PRAWDZIE o człowieku, lecz jest prawem opartym na ŚWIATOPOGLĄDZIE, na IDEOLOGIACH, by realizować za pomocą „prawa” interesy utylitarystyczne szczególnie wąskich klik.  A światopogląd czy ideologie ciągle się zmieniają, a więc zmieniają się też ciągle normy prawne powodując, chaos, anarchię prawną, bezprawie, krzywdę ludzką, łamanie praw człowieka, niesprawiedliwość i niszczenie człowieka pozbawiając go praw przysługujących OSOBIE LUDZKIEJ z racji jej boskiego pochodzenia, stworzonego na obraz i podobieństwo Boga.

 

Poniżej cytaty odnośnie kultury laickiego prawa opartego na założeniach pozytywizmu prawnego zbudowanego na założeniach Hansa Kelsena z książki pt.”OSOBA LUDZKA w realnym świecie” autor Mariusz Paradowski, wyd. Impuls:

„Ideą nowożytnego prawa jest dążenie prawodawcy do wymuszenia na literalnie zniewolonym człowieku obowiązków prawnych. W przypadku zaniechania wypełnienia tego obowiązku ustawodawca wszczyna procedurę egzekucyjnego przymusu państwowego. Kultura chrześcijańska prawa już w średniowieczu ukształtowała odrębny paradygmat prawa. Mieczysław A.Krąpiec zauważa, iż: „W średniowieczu na tle różnych systemów społecznych, czy to feudalnych, czy później absolutystycznych, powstał problem: czy można nie słuchać władzy, czy można nie słuchać prawa? Wówczas zwrócono uwagę, że prawa można i należy nie słuchać, nawet pod groźbą kary, wówczas gdy jego celem jest zło; jeśli ustawodawca nie jest sprawiedliwy, przekracza swoje kompetencje.” Trzeba pamiętać że rozwój pozytywizmu prawnego w XIX wieku zerwał z chrześcijańskim modelem kultury prawnej. Co więcej, kultura prawna ukształtowana za sprawą normatywizmu prawnego H.Kelsena postawiła osobę ludzką w sytuacji podmiotu silnie podporządkowanego reżimowi normy prawnej”. Str.66

„za pozytywizacją prawa podążał normatywizm prawny stworzony przez austriackiego prawnika H.Kelsena. Toteż zdaniem Adama Bosiackiego oraz Kazimierza Władysława Kumanieckiego „podstawą kelsenowskiej teorii prawa było założenie, że prawo powinno wyłączać wszelkie elementy nieprawnicze: psychologię, etykę, akcenty socjalne itd. Wyłączenie to nie tylko usuwało z procesu stanowienia prawa oraz jego wykładni wymienione dziedziny, ale także faktycznie postulowało, aby samo powstałe prawo, zrodzone w pozytywistycznym paradygmacie, nie wymagało do swego istnienia ani ludzkich stanów psychicznych, ani norm moralnych, ani reguł społecznych. Prawo to nie zakładało także, jakiejś ludzkiej natury, jej dobra, ani też konieczności podporządkowania prawa doskonaleniu człowieka.” Str.66

„W XX wieku do filozoficzno-normatywnego zohydzenia prawa doszło między innymi pod wpływem rozwoju ideologii nazistowskiej oraz doktryny faszystowskiej, wykształconych za sprawą niemieckiego normatywizmu prawnego (H.Kelsen „Czysta teoria prawa”) Hansa Kelsena, stosującego przemocowe prawo. Niewątpliwie przyczyną takiego stanu rzeczy okazał się błąd antropologiczny kolektywizmu oraz indywidualizmu. Filozoficzne koncepcje tworzone za sprawą tej wizji rzeczywistości sprzyjały atakom na człowieka, rugowaniu z ludzkiego życia analogicznego ujęcia świata i stosowania prawa stanowionego opartego na znajomości prawa naturalnego, ujawniającego się w nakazach rozumu ludzkiego, kierowanego prawdą o tym, co autentycznie dobre. Paweł Skrzydlewski dostrzegł: „kolektywizm, jak i indywidualizm traktują jednostkowego, realnego człowieka raczej jako towar i budulec (tzw. zasoby ludzkie) niż byt suwerenny i godny, mający rozumną wolność w granicach prawdziwego dobra. Stąd dla tych błędów antropologicznych właściwa jest nie tylko deprecjacja przyrodzonych praw człowieka, lecz swoista inklinacja do eugeniki. Zresztą, jak ukazuje historia, społeczności nadbudowane na kolektywiźmie bolszewickim czy narodowo-socjalistycznym, podobnie jak społeczności zdominowane przez ideologię indywidualistyczną w postaci liberalizmu – praktykują eugenikę w swych krajach czy to za pomocą aborcji, eutanazji, sterylizacji, czy też prawa małżeńskiego, prokreacyjnego i imigracyjnego (…) indywidualistyczne i kolektywistyczne wizje wizje człowieka niestety są niedostatecznie znane w ramach dyskursu społecznego, a w ogóle filozoficznego, a także humanistycznego i ekonomicznego. Rozumienie ich zgubnych konsekwencji praktycznych w polityce, strukturze państwa, organizacji kręgów ludzkiego życia powinno stanowić przedmiost studiów i namysłu.”.str.17-18

 

Z poważaniem

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Teresa Garland

 

PS. Jak zmieniała się istota ujęcia terminu „OSOBA FIZYCZNA” w polskim prawie możemy dowiedzieć się z komentarza Mufinka Sposypkom pod artykułem w poniższym linku: https://teresagarland.neon24.pl/post/164060,wezwanie-min-ziobry-ws-naruszenia-praw-suwerena-przez-sad

 

Cyt.:

„Martwy, wedug fikcji prawnej.

"W polskim prawie brakuje podstaw do osądzania ludzi żywych, i wygląda również na to, że nie ma sędziów zdatnych do osądzania ludzi jako istot żywych."

To należałoby uściślić, że chodzi o ludzi suwerennych, nie tkwiących w systemowym niewolnictwie. No bo systemowy niewolnik faktycznie jest żywy, ale na zmienionym statusie prawnym, bo bez prawa do własności mienia i własności siebie samego. Chodzi tu o dwa możliwe przypadki.

1. ludzi którym nie stworzono ceryfikatu urodzenia, na rynku pieniężnym. Świadomie nie zgłosiło się urodzenia w USC, bo urodzenie było poza szpitalem. Informacja o urodzeniu ze szpitala, nie dotarła do USC.

2. ludzi którzy wypowiedzieli domniemanie o zaginięciu na morzu i nie posługują się dowodami osobistymi na siebie, z imieniem i nazwiskiem napisanym wersalikami.

No bo nieświadomy niewolnik jest żywy i nie jest zaginiony. To człowiek oszukany przez złe Prawo Morskie. Posiada dokument osobisty wystawiony przez prywatne państwo. Na dokumencie jest wersalikowy napis, który w/g Prawa Morza określa człowieka zniewolonego, będącego własnością prywatnego państwa. Oczywiście zniewolonemu człowiekowi wydaje się że nie jest niewolnikiem, a prywatne państwo nie ma nigdy zamiaru wyprowadzić go z błędu.

Gdy zaś ma jakiś interes finansowy, to jedynie obsługuje firmę podkorporację państwową, która przejęła jego mienie, aby nie zmarniało a wręcz nawet wzrastało. Systemowy niewolnik jest tylko posiadaczem, lub użytkownikiem nie swoich rzeczy. Pracuje jak pszczółka.

Oczywiście w/g fikcji prawnej jest on uznawany za martwego od urodzenia, bo domniema się że zaginął na morzu, gdy mija 7 lat, a potem jeszcze 10 lat.”

„Dziejowa zmiana w Kodeksie Cywilnym

W obecnym kodeksie cywilnym w odniesieniu do kodeksu cywilnego z roku 1964, poczyniono zmiany, aby osoba fizyczna, jako człowiek ze zdolnością prawną, nie miał prawa do posiadania własności mienia ruchomego i nieruchomego. Jedynie tylko z tego mienia korzystał. Trudno jest dociec w którym roku to dokonano, bo trzeba by mieć wgląd do starych książkowych kodeksów cywilnych z lat 1980 i późniejszych jak np z lat 1992.

Moment tej zmiany, może mieć ścisły związek z wdrożeniem numeru pesel, albo związek z przemalowaniem okupanta na inny kolor.

Zmiana kodeksu dotyczyła rozbudowania Art. 43, który miał brzmienie:

Art 43. Przepisy o ochronie dóbr osobistych osób fizycznych stosuje się odpowiednio do osób prawnych.

No i nadal to brzmienie posiada.

Kodeks Cywilny z roku 1964 w Art. 130, do Art. 139. Omawiał też zagadnienia własności mienia nieruchomego i ruchomego w odniesieniu do osób fizycznych. Obecny kodeks te artykuły usunął i to jest wiadome, bo pisze w K.C, że są usunięte.

Plan komunizmu światowego był realizowany stopniowo i niezauważalnie. Pozostawiając Art 43 dokonano takiego zapisu, przez rozbudowanie tego artykułu, aby firmy które państwo stworzy dla ludzi, bez powiadamiania ich o tym, miały osobowość prawną, nazwaną zniekształconym wersalikowym imieniem i nazwiskiem. Wtedy tak brzmiący Art 43, oznaczać będzie, że osoby fizyczne, już jako zniewolone, będą miały ponadawane korporacyjne firmy (osoby prawne), z czego ludzie nie będą sobie zdawać sprawy. Firmy te będą miały nazwę jak imię i nazwisko napisane wersalikami. Firmy jak i zniewoleni ludzie, dodatkowo są wyposażone w numer pesel, który w systemie ma funkcję łatwej lokalizacji mobilnej firmy handlowej, wraz z niewolnikiem, jak i przechowywania danych jawnych i innych dodatkowych, zakodowanych na siódmej cyfrze pesela.”

 

Usunięte artykuły o własności mienia osób fizycznych

Tu można pobrać i poczytać K. C. z 1964r
https://dziennikustaw.gov.pl/DU/rok/1964/wydanie/16

np usunięte są Art: 130 - 139, 166, 177, 178, 223.

to tylko przykładowe, przeszukiwane od początku.

Inne usunięte można znaleźć w aktualnym K.C.

Obecny Kodeks Cywilny zawężył więc pojęcie osoby fizycznej, do człowieka będącego niewolnikiem prywatnego państwa. Nie mamy prawa do gromadzenia dóbr dla siebie na własność. Czyli mienia nieruchomego i ruchomego. Te dobra tylko używamy posiadając je. Gdy sprzedajemy innemu niewolnikowi cokolwiek, to przemieszcza się mienie z jednej korporacji państwa do innej podkorporacji. Gdy dajemy w dziedzictwie, to przechodzi też w podkorporację naszych potomków, których zniewalamy rejestrując w USC.
Jako niewolnicy, ludzie nie mają prawa decydować w sprawie własnego ciała i dlatego muszą się wsłuchiwać w zarządzenia prywatnego państwa. Dlatego właśnie jest to, co jest. Z nowo narodzonymi też. Więc jest to legalne według prawa okupanta, bo brak sprzeciwu w najistotniejszej sprawie. W sprawie zerwania domniemania o zaginięciu na morzu.
Nie posiadając dokumentu dla człowieka z pełnią praw, nie jesteśmy w sądach korporacyjnych traktowani jako ludzie, tylko jako prywatna rzecz państwowa.”

 

„Niewolnik przykuty do firmy

Zakamuflowany i zmanipulowany artykuł, pozwalający korporacyjnemu państwu stwarzać sobie firmy do obsługi mienia ruchomego i nieruchomego swoich niewolników, to Art. 43(4). Artykuł ten, będąc zarazem rozbudowanym w dowolność nazywania innych dodatkowych firm, dla jednoosobowej działalności gospodarczej niewolnika, stwarza dla niego pozory, że jest to jego firma. No a tak nie może być, skoro niewolnik nie ma prawa własności do samego siebie, bo podlega państwu.

Art. 43(4). Firmą osoby fizycznej jest jej imię i nazwisko. Nie wyklucza to włączenia do firmy pseudonimu lub określeń wskazujących na przedmiot działalności przedsiębiorcy, miejsce jej prowadzenia oraz innych określeń dowolnie obranych.

W oparciu o encyklopedia PWN
Firma
[wł,łac.], nazwa, pod którą osoba fizyczna lub prawna, prowadzi przedsiębiorstwo; potocznie - samo przedsiębiorstwo

wyraz firma w tym zdaniu dotyczy nazwy przedsiębiorstwa. Nie może dotyczyć firmy, bo musiałoby być napisane: Nazwą firmy dla osoby fizycznej jest jej imię i nazwisko.

Forma zapisania tego zdania, umożliwia niejednoznaczne interpretowanie, co komu lub czemu, nadaje nazwę. Firma osobie fizycznej, czy osoba fizyczna firmie, bo użyto zaimek osobowy jej, a wyrazy firma i osoba, mają rodzaj żeński. Więc może być najpierw zakładana firma o nazwie innej niż imię i nazwisko, bo wersalikami. Wtedy państwo najpierw stwarza firmę, a niewolnikowi nie stwarza dokumentu osobistego, tylko wręcza mu dokument państwowej firmy, by o nią dbał. Może tak zrobić, bo na zasadzie domniemania, człowiek właściwy jest zaginiony.

Można też tak to interpretować że dokument jest dla niewolnika i człowiek go przyjmuje bez buntu, gdy mu zniekształcono imię i nazwisko. Zaś to że zrobiono mu firmę, to nawet nie będzie wiedział, bo musiałby tak badać Kodeks Cywilny, jak tu jest to zrobione.”